poniedziałek, 10 września 2007

Chorlton Celtic - Polskie Orly - 0:2 !!!!!!

Witam moi kochani!
Z przepięknego stadionu w Lizbonie żegna wasz już wasz ulubiony komentator Dariusz Szpakowski.
Nasze Orły wzleciały dzisiaj dosyć wysoko ale nie aż tak żeby wznieść się wyżej ponad portugalskie ...... ? albatrosy? mewy? szpaki? <<< -Te Dariusz!!!! OBUDŹ SIĘ - zapomniałeś, że dzisiaj 9 września!!!! -ke kosa? - No miałeś dzisiaj komentować mecz Polskich Orłów!!! - No ale przecie oni wygrali wczoraj... - Oj Dareczku, Dareczku - mówiąc polskie orły mam na myśli PRAWDZIWE POLSKIE ORŁY z Manchesteru ..... - Oh żesz.... znowu zaspałem..... (...) No i tak padło na mnie... znowu.... Nie dość, że w sobotę postawiłem wszystkie pieniądze(klubowe) na wygraną Polaków, to teraz mi każą z rana się z wyra zwlekać i na jakiś tam mecz leźć :( Oj moje stare, obolałe kości ... ------Ale na początku był.... czwartkowy trening. A po treningu ogłoszenie składu, który niestety do niedzielnego poranka trochę uległ zmianie.. Zbiórkę trener wyznaczył na 9:15 na parkingu polskiego kościoła w Manchester przy ulicy Lloyd Street North. Żebyście nie myśleli, że wszystko było cacy!!! O to to nie :) Co poniektórzy mimo, że są w Anglii po kilka lat najwidoczniej nadal mają ustawione zegarki na czas polski!!! Taki np. Czarek przybył ostatni kiedy na zegarku była godzina 9:45 a on zadowolony bo pewnie myślał, że i tak jest pół godziny wcześniej..

Po zebraniu ekipy załadowaliśmy się do kilku fur i pojechaliśmy...

------A ptem był szok....

Po ubiegłotygodniowym meczu na boisku Northenden Campus, oczekiwałem podobnego standardu.. Niestety wszyscy się zawiedliśmy (no pewnie z wyjątkiem Bartka (trenera) bo on to pewnie zna wszystkie boiska w Manchesterze)
W każdym razie dla nasz tragedia.
O ile szatnia i sanitariaty na akceptowalnym poziomie, tak stan boisk woła o pomstę do nieba!
Ci co znają krakowskie Błonia, niech uwierzą, że tutaj było gorzej!
Murawa przystrzyżona , a jak - ale jakiś ogrodnik (może polak :) zapomniał jej zebrać, więc sianko sobie w najlepsze wysychało na wszystkich boiskach :)
A płaszczyzna boiska taka, że co chwila były miejsca że piłka sama się staczała w losowym kierunku :)

Ale nic to dla naszych chłopców!

Zagraliśmy w wypróbowanym ustawieniu 4-1-4-1 i tak w obronie stanęli:
Daniel Bodziony, Bartosz Bechta, Bartosz Stręk i Łukasz Bazak, przed nimi jak poprzednio Marcin Zygadło jako łącznik pomiędzy obroną i pomocą.
W pomocy tak jak tydzień temu na lewej Przemek Górak, na prawej Szymon Jastrzębski a w środku jako Adrian Antoniewicz i Bartłomiej Łaskarzewski. W ataku pod nieobecność Adama Jaremy trener wystawił Cezarego Sokołowskiego (a miał niegrać bo się spóźnił :)
W bramce Bartosz Mikucki.
Technicznie rzecz biorąc, wystąpilismy w nieco osłabionym składzie ponieważ zabrakło:
Janusza Szury (ob) - jego niestety już nie odzyskamy(... chlip.. nie nie, Jasiu on nie umarł!- on tylko wrócił do Polski i ma się całkiem dobrze :) - w tym miejscu cały zespół dziękuje Ci Janusz za te kilkanaście spędzonych razem treningów i wspaniałą postawę w sparringowym meczu z Burlington Wanderers- TRZYMAJ SIĘ!
Bartka Chmielewskiego (ob) - dostał bardzo pilne powołanie do kadry przez Leo. Benhakker kazał mu się stawić w Lizbonie przed meczem, w którym obiecał Bartkowi grę w obronie polskiej reprezentacji. Bartek oczywiście olał naszą drużynę tłumacząc się patriotyczną siłą wyższą (jakieś tam 6 czy 7 cyfr w złotych polskich :). Niestety!!!! Tuż przed meczem okazało się, że Leo pomylił Bartka z jakimś Krzynówkiem (wiem, wiem ciężko nazwisko Chmielewski pomylić z Krzynówek - ale Leo potrafi :)
Marcina Izdebsiego (ob) - trener uwierzył, że Marcin musi wziąść niedzielną zmianę bo bez niego to Argos pada na twarz -- tiaaaaa (pewnie leczy kaca po sobotnim meczu który spędził w pubie :)
Adama Jaremy (at) - tu chyba coś poważniejszego bo musiał, bo Adam musiał awaryjnie wyjechać do Londynu. Czyżby? Ten bardzo ważny wyjazd nie przeszkodził jednak naszemu snajperowi wysłać do mnie kilkunastu - a może kilkudziesięciu sms z pytaniami - "jaki wynik", "kto strzelił", i takie tam ...

------I nastał Armageddon :D

Druga akcja naszych chłopców po rozpoczęciu meczu, Czarek otrzymuje podanie po akcji Bartka z Adrianem środkiem boiska, momentalnie przykleja się do niego obrońca, uniemożliwiając dośrodkowanie, Czarek pędzi w celu wywalczenia rzutu rożnego. Nagle około 3 metrów od końcowej lini boiska, wykonuje zwód i oddaje mocny strzał wzdłuż linii w kierunku bramki. Sekundę potem wszyscy zaczynają krzyczeć z radości (anglicy z rozpaczy). Jakimś cudem piłka przepięknym lobem mija bramkarza i usadawia się w przeciwległym narożniku tuż pod poprzeczką!!!! 4 min i mamy 1:0 dla Polskich Orłów :)
Niecałe 10 minut później kolejna akcja skończona podaniem do Czarka, którego strzał tym razem broni bramkarz gospodarzy.
Od pierwszych minut chłopcy zauważyli, że to będzie ostra walka. Typowy angielski futbol. Brutalny, bez ustępstw. Od początku Przemek Górak na lewej stronie zaczął być nękany przez wyjątkowo brutalnego i nieustępliwego obrońcę.
Tymczasem nasi chłopcy grali jak ostatnio - idealnie zgrani - wydawało by się, że w osłabionym składzie, a w rzeczywistości w tak samo dobrym :)
Bardzo dobrze zgrana obrona, która spowodowała, że pierwszą poważną interwencję Bartosz Mikucki zaserwował nam dopiero (o ile się nie mylę) w 71min!! Wszystkie poprzednie absolutnie perfekcyjnie wyłapywane prze niego, powodowały, że w pierwszej połowie był chyba jedynym zawodnikiem który za bardzo się nie zmęczył (no może oprócz mnie ).
37 minuta ponownie akcja znana z treningu, 4 podania z pierwszej piłki między Szymonem, Adrianem i Bartkiem zakończone wrzutką do Czarka i ponownie szczęście ratuje Chorlton Celtic przed stratą bramki.
Chwilę potem sędzia gwizda koniec pierwszej połowy i schodzimy na 5 minutową przerwę.

Drugą połowę chłopaki zgodnie z wytycznymi trenera zaczynają jakby było 0:0.
I grają tak do końca :)
55 minuta piękne wejście Bartka (trenera) zakończone strzałem, który broni zmieniony po przerwie bramkarz Chorlton Celtic.
Chwilę potem znowu samotna akcja Bartka i ponownie interwencja bramkarza.
W 63 minucie przejęcie piłki w środku boiska przez Przemka Góraka (nieudana tym razem próba faulu jego "opiekuna" :) , następnie podanie do nieobstawionego Bartka (trener), zmylenie nadbiegającego obrońcy, idealne podanie do wpadającego na pole karne Cezarego a ten kapitalnym strzałem z pierwszej piłki (zrobił tak jakby krok w powietrzu i wykroczną przyładował w piłkę) po którym bramkarz gospodarzy podreptał aby wyciągnąć piłkę z siatki :)
No i mamy 2:0 !!!!

Niedługo potem (67min) nieudolne podanie Chortlon Celtic na naszej połowie przechwytuje Daniel Bodziony i samotnym rajdem mijając 2 obrońców oddaję bardzo mocny strzał na bramkę , chybiając nieznacznie.
W 69. minucie pierwsza zmiana Daniela zastępuje Marcin Kuriata.
Chwilę potem wspomniana powyżej grożna akcja gospodarzy, która kończy się przepiękną paradą Bartka Mikuckiego, który jak z procy wyskakuje do piłki która miała go przelobować po czym chwyta ją w powietrzu i ląduje na ziemi przytulając się do niej :)
Szybkie rozeznanie pola , Bartek wprowadza piłkę do gry mocnym wyrzutem ręką, krótkie podanie do cofniętego Czarka, ten zaczyna rajd mija pomocnika a potem 2 obrońców, ale niestety na koniec zabrakło ciutkę zdecydowania i strzał chociaż mocny wykonany z niedogodnej pozycji, zostaje wybity przez bramkarza, następuje małe zamieszanie pod bramką zakończone jednak szczęśliwie dla Celtów niecelną dobitką.
74 min Łukasz Dymski zastępuje zmęczonego Adriana (nawiasem pisząc - całego poobijanego jak reszta naszych chłopców)
W 81 minucie przępiekna akcja Cezarego razem z Bartkiem (tr) zakończona główką Bartka, niestety obronioną choć z wielkim trudem przez bramkarza gospodarzy.
W 83 minucie ostatnia zmiana schodzi Przemek Górak na jego miesjce wchodzi Grzegorz Borowczyk i w tym składzie gramy do końćowego gwizdka.
Chorlton Celtic - Polskie Orły - 2:0
Zdobywamy bardzo ważne pierwsze 3 punkty w lidze.
Dla posumowania:
70% czasu gry piłka w naszym posiadaniu - chłopcy zagrali bardzo dobrze, krótkie celne podania, zmuszali Celtów do biegania (co im chyba na dobre nie wyszło :)
Chorlton Celtic oddali tylko 4 lub 5 bezpośrednie strzały w światło bramki, z których tylko jeden wymagał poważnej interwencji Bartka.
Postawa bramkarza - nikt kto nie zobaczy Bartka Mikuckiego w akcji nie uwierzy, że ten potężny chłopak potrafi tak bronić. Wyskoki do piłki, parady, ponad 80% piłek złapanych podczas obrony !!!
Pomoc jak tydzień temu , zgrana myśląca pod przewodnictwem Bartka i Adriana (Adrian został również mianowany kapitanem nasej drużyny)
No i atak - Czezary Sokołowski z 2 strzelonymi golami , godnie zastąpił Adama Jaremę (myślę, że przy obecności ich obydwu trener mógłby przemyśleć bardziej agresywne ustawieniez 2 napastnikami :)
Minusy? Jeżeli były to może takie, że:
- chłopców troszkę za bardzo ponosiły nerwy (co zrozumiane przy stylu gry anglików) - ale jak powiedział mi sędzia w momencie kiedy podawałem wodę Przemkowi po brutalnym faula "siwego dziadka" :P - chłopcy wy przyszedliście tutaj grać angielski futbol, gracie w piłkę więc takei rzeczy się zdarzają"
No cóż musimy do tego przywyknąć.
Drugie zastrzeżenie to za mało gry prawą stroną, tam gdzie zawsze znajdował się Szymon Jastrzębski w doskonałej kondycji- jakoś mało podań kierowali czy to obrońcy czy pomocnicy :)
Ale to już zadanie dla trenera :)
Dziękuję kibicom (w liczbie 12-13 w tym jeden kibic w wieku około 2 lat ?! i jeden pies :))
Zapraszamy na nastepny mecz (szczegóły podam dziś wieczorem)
Oczywiście dziękujemy również naszym sponsorom Polish Food Urbańscy i Pulsar Marketing Ltd.
Do poczytania :)

Brak komentarzy: